Porównanie
MBTI czy Wielka Piątka — dlaczego cztery litery to za mało
INFJ brzmi lepiej niż „siedemdziesiąt trzy na skali otwartości". Problem w tym, że to drugie zostaje takie samo, gdy powtórzysz test.
6 min czytania
Szesnaście typów osobowości zna dziś prawie każdy. Cztery litery mieszczą się w opisie profilu, są gotowym pretekstem do rozmowy i dają przyjemne poczucie przynależności. Psychologia akademicka tymczasem korzysta z Wielkiej Piątki i nie zamierza tego zmieniać. Skąd ta rozbieżność?
Dwa różne pomysły na człowieka
MBTI wywodzi się z typologii Carla Gustava Junga, którą Katharine Cook Briggs i jej córka Isabel Briggs Myers przełożyły w połowie dwudziestego wieku na kwestionariusz. Punktem wyjścia była teoria: najpierw założenie, jakie typy istnieją, potem narzędzie, które ma je wykrywać. Wielka Piątka przeszła drogę odwrotną — pięć wymiarów wyszło z analizy tego, jak ludzie faktycznie się od siebie różnią, i powtarzało się niezależnie w kolejnych badaniach i w kolejnych kulturach.
Różnica w punkcie startu prowadzi do zupełnie innego rodzaju wniosku. MBTI odpowiada na pytanie „kim jesteś?". Wielka Piątka odpowiada na „gdzie jesteś?" — na pięciu niezależnych osiach.
Problem z szufladami
Najpoważniejszy zarzut wobec MBTI nie brzmi „to nieprawda". Brzmi: to niepotrzebne zaokrąglenie. Kiedy zmierzysz w populacji dowolną cechę osobowości, wyniki układają się w rozkład zbliżony do dzwonu: najwięcej ludzi jest w środku, mało na skrajach. Nie ma dwóch garbów — introwertyków i ekstrawertyków — tylko jedno wzniesienie z długimi zboczami.
Typologia musi ten dzwon przeciąć w połowie i powiedzieć: od tego miejsca jesteś I, a od tego E. Konsekwencja jest nieunikniona i dość absurdalna: dwie osoby o niemal identycznym wyniku, leżące po dwóch stronach granicy, dostają różne typy — a osoba ze skraju i osoba tuż przy granicy dostają ten sam. Ta arbitralność wyjaśnia też, dlaczego w badaniach powtórzonego pomiaru spora część osób — w niektórych analizach około połowy — otrzymuje po kilku tygodniach inny typ przynajmniej w jednej literze. Osobowość nie zmieniła się w miesiąc. Zmieniła się strona granicy.
Skala mówi „73 na 100 i to się nie zmieniło". Typ mówi „byłeś INFJ, teraz jesteś INFP" — i brzmi to jak przemiana, choć różnica wynosi dwa punkty.
Czego MBTI nie mierzy wcale
Cztery wymiary MBTI dają się w dużej mierze przełożyć na wymiary Wielkiej Piątki: E–I odpowiada ekstrawersji, S–N otwartości, T–F ugodowości, J–P sumienności. Zwraca uwagę, czego w tym przekładzie brakuje: całej neurotyczności, czyli reaktywności emocjonalnej. A to wymiar najsilniej związany z dobrostanem, poziomem lęku i zadowoleniem z życia — więc ten, o którym najczęściej naprawdę chcemy się czegoś dowiedzieć. Typologia pomija go nie przez przypadek: trudno zamienić cierpienie w sympatyczną etykietę do umieszczenia w opisie profilu.
Dlaczego opisy typów tak trafiają
Bo są napisane tak, żeby trafiały. W 1948 roku Bertram Forer dał studentom „indywidualne" analizy osobowości — w rzeczywistości wszyscy dostali ten sam tekst zlepiony z horoskopów. Średnia ocena trafności wyniosła ponad cztery na pięć. Zjawisko nazwano efektem Barnuma: opis wystarczająco ogólny i wystarczająco pochlebny każdy rozpoznaje jako opis siebie.
Sprawdzenie jest banalnie proste. Weź opis swojego typu i przeczytaj opis typu sąsiedniego, różniącego się jedną literą. Jeśli ten drugi też brzmi jak Ty w siedemdziesięciu procentach, wiesz już, ile informacji naprawdę nosi pierwszy.
Do czego MBTI się nadaje
Do rozmowy. Serio — nie jest to złośliwość. Wspólny język na opisanie różnic w zespole ma wartość, a cztery litery są łatwiejsze do zapamiętania niż pięć liczb. Jako pretekst do autorefleksji i do rozmowy o tym, jak się różnimy, MBTI robi robotę i nie robi krzywdy.
Do czego się nie nadaje: do decyzji o ludziach. Rekrutacja, awans, dobór do zespołu, wybór kierunku studiów — wszędzie tam typologia daje pozór precyzji przy realnej chwiejności pomiaru. Jeśli decyzja ma konsekwencje dla czyjegoś życia, potrzebne jest narzędzie, które po powtórzeniu daje ten sam wynik.
Praktyczny wniosek
- Chcesz pogadać o różnicach w zespole? MBTI wystarczy, ale traktuj je jak metaforę.
- Chcesz zrozumieć siebie? Wielka Piątka — bo pokazuje natężenie, nie kategorię, i nie ukrywa wymiaru emocjonalnego.
- Chcesz podjąć decyzję o kimś innym? Żaden test online nie wystarczy. Także nasz.
Jeśli ciekawi Cię, jak Twój profil wygląda na skalach, a nie w szufladzie — rozwiąż darmowy test osobowości. Zajmie siedem minut i nie poprosi o żaden e-mail.